Rozwój poznawczy

Nie mogę się doczekać, aż rozpoznasz wszystkich bliskich.

Wprowadzanie pierwszych pojęć

Małe dziecko poznaje świat wszystkimi zmysłami, a rodzic jest jego pierwszym nauczycielem. Jak uczyć maleńkie dziecko poprzez zabawę?

Maleńki odkrywca

Małe dziecko poznaje świat wszystkimi zmysłami, a rodzic jest jego pierwszym nauczycielem.

Niemowlę uczy się od pierwszego dnia. I choć minie wiele miesięcy zanim rozpozna w książeczce krówkę lub wskaże zielony klocek, nauka trwa nieprzerwanie, codziennie. Przewodnikami po tym niezwykłym, nowym dla dziecka świecie są najbliższe mu osoby – mama i tata. Czy można aktywnie wpłynąć na to, by dzieci nauczyły się kolorów, figur, nazw zwierząt? Oczywiście!

Zanim jednak zaczniemy „naukę” dziecka, warto zadać sobie pytanie – po co to robimy? Czy przypadkiem naszą intencją nie jest pochwalenie się znajomym „mój synek ma tylko dwa lata, a zna już wszystkie kolory”. Jeśli choć przez chwilę w myślach pojawiają nam się podobne osiągnięcia, trzeba natychmiast uświadomić sobie, że ten maleńki człowieczek to nie kolejny projekt czy ktoś, kto ma zaspokajać nasze ambicje. To bezbronna, najbliższa nam osoba, dla której mama i tata powinni być czułymi przewodnikami, a nie wymagającymi egzaminatorami.

Chodź, pokażę ci świat

Bycie z dzieckiem to nieustająca frajda obserwowania jego rozwoju. Malec zmienia się bardzo szybko, codziennie uczy się nowych rzeczy, nabywa kolejnych umiejętności. Jeżeli zależy nam na prawidłowym rozwoju malucha, trzeba zapewnić mu odpowiednią dawkę dotyku i czułości, dużo do niego mówić i pozwalać, by eksplorował świat. To wydaje się proste, gdy ma się w domu trzylatka, ale jak być przewodnikiem dla niemowlęcia? Dokładnie tak samo.

Prowadząc wózek, możemy z nim rozmawiać: „Słyszysz ptaki? Głośno dziś śpiewają, prawda?”, „Zaraz wejdziemy do parku i słonko nie będzie tak ostro świeciło”. W czasie kąpieli można mówić: „Teraz myjemy brzuszek, a teraz nóżkę. A gdzie schowały się paluszki? Tutaj są”. Mówiąc do dziecka nie tylko wpływamy na jego rozwój mowy biernej (rozumienie tego, co mówi rodzic), ale także wyjaśniamy mu świat. Ważne też, by kilkumiesięczny malec miał swobodę w poznawaniu świata na własną rękę – dosłownie. Niech dotknie trawy, kory drzewa, pogłaszcze kota. Te doświadczenia powinny być opatrzone komentarzem rodzica: „Ale ta kora jest szorstka!”, „Kaloryfer jest ciepły, miło przytulić do niego rączki”. Dzięki temu to, czego doświadcza malec, zyskuje cały zestaw słów, którym kiedyś smyk będzie opisywał świat. To nic, że teraz nie może nic powiedzieć – jego mózg pracuje na najwyższych obrotach, nigdy już nie będzie tak chłonny jak w pierwszych latach życia – warto twórczo i aktywnie wykorzystać ten czas.

Nauka w zabawie

Nic nie daje tylu okazji do uczenia malca, jak zabawa z nim. Zabawki dziecka mają kształty, kolory, namalowane są na nich zwierzątka – nic tylko uczyć. I nie chodzi oczywiście o wykłady i powtarzanie nazw kolorów. Wystarczy, że rodzic będzie opowiadał dziecku o tym, co widzi. Np. budując wieżę z klocków można mówić: „teraz żółty klocek, a na nim czerwony i znowu żółty”. Oglądając książeczkę: „Mała kaczuszka pływa w stawie. A to jej mama, jest duża, prawda?”. Dzięki temu dziecko nie tylko widzi zabawki, ale też przyporządkowuje do nich słowa. Rozmawiając z dzieckiem w ten sposób nie spostrzeżemy się, gdy zareaguje na polecenie: „Podaj mi tę niebieską piłkę”.

Gdy dziecko skończy drugi rok życia można uczyć go pojęć w czasie codziennych czynności, dając mu wybór, np. chcesz te zielone spodenki czy wolisz czerwone – oczywiście malec musi widzieć wtedy obie pary. Malec uczy się też gdy opowiadamy mu o codziennych czynnościach np. „Chcesz soku? Naleję ci trochę do kubeczka”.

Po drugich urodzinach pomocne mogą być też książeczki edukacyjne z naklejkami (maluchy je uwielbiają!). Nie trzeba się zniechęcać tym, że początkowo dziecko przykleja naklejki trochę bez sensu – za którymś razem zrobi to zgodnie z poleceniem rodzica i np. obok mamy krowy, naklei jej dziecko.

Ważne, by rodzice czerpali radość z objaśniania świata zamiast oczekiwać konkretnych rezultatów. Malec musi usłyszeć słowo kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy, zanim je zapamięta i prawidłowo połączy z przedmiotem. Zamiast wypatrywać sukcesów i przepytywać smyka, cieszmy się jego obecnością i angażujmy w zabawę. Rodzic, który aktywnie się bawi to najlepszy stymulator dla rozwijającego się małego człowieka.

Więcej artykułów na temat rozwoju dziecka znajdziesz na Enfamil.pl

powrót do listy artykułów