Rozwój społeczny

Nie mogę się doczekać, aż poznasz pierwszych przyjaciół

Wielkie emocje małych ludzi

Choć są jeszcze maleńkie, czują dokładnie to samo, co dorośli. I potrzebują wsparcia rodziców, by mogły uporać się z uczuciami.

Krzyczy, płacze, rzuca się na podłogę. Wczoraj rzucało się babci na szyję, dziś nie chce się nawet przywitać, chowa się za nogę taty. Nagle boi się ciemności, psów albo nadmuchanych balonów. Emocje małego dziecka często bywają trudne do zrozumienia dla przyglądających mu się dorosłych. Ale nawet jeśli dziecko ma kilka miesięcy uczucia, które przeżywa powinny być potraktowane poważnie i z szacunkiem. A rodzice powinni wyjaśnić dziecku co się z nim dzieje i nauczyć smyka jak radzić sobie z emocjami. Ale jak to zrobić?

Uczucia bez powodu?

Już trzymając na rękach niemowlę warto raz na zawsze zapamiętać jedną zasadę – z emocjami się nie dyskutuje. Najcenniejszym darem dla dziecka i wsparciem dla jego rozwoju emocjonalnego jest przyjęcie tego, co malec czuje. Przyjęcie, czyli zaakceptowanie tego, co czuje dziecko. Bez podważania powodów tych uczuć, np. „ale co to za problem, zabawka się zepsuła, to jeszcze nie powód do płaczu”, zaprzeczania im „czego tu się bać, nic nie ma pod łóżkiem” czy wyśmiewania „taki duży chłopiec i się wstydzi”. Takie komentarze mogą zahamować ekspresję emocji dziecka i nauczyć je, że to co się czuje należy tłumić, bo i tak nie znajdzie się zrozumienia najbliższych. Natomiast cudownym doświadczeniem dla dziecka jest poczucie, że rodzice dostrzegają, akceptują jego emocje i je wytrzymują tzn. nie boją się tego, co czuje malec.

Szkoła emocji

Dziecko czuje emocje tak samo jak dorosły, ale jeszcze nie potrafi ich rozpoznać, nazwać, kontrolować i okazywać w akceptowany sposób. Tego właśnie rodzice mogą je tego nauczyć.

  • Co czujesz? Malec krzyczy i tupie, bo brat zburzył jego wieżę z klocków. Rodzic widząc to może powiedzieć: „Masz ochotę krzyczeć i tupać nóżkami, chce ci się płakać. Chyba się rozzłościłeś, prawda?”. Gdy smyk robi podkówkę, gdy mama wychodzi wieczorem do kina, może powiedzieć: „Chyba trochę ci smutno, co? Masz smutną minkę i opuszczone ramionka. Choć przytulimy się, ja niedługo wrócę”. Dzięki takim słowom, dziecko będzie potrafiło połączyć nazwę emocji i tego, co aktualnie czuje. I za jakiś czas sam powie mamie: „Jestem zły” albo „Wstydzę się”.
  • W granicach normy. Akceptowanie emocji nie jest równoznaczne z akceptowaniem każdego sposobu ich okazywania. Nikt przecież nie neguje faktu, że człowiek ma prawo się złościć, ale nikt też nie zgadza się, że bicie, plucie czy niszczenie rzeczy to dobry sposób, by tę złość okazywać. Tak samo wygląda sprawa z dziećmi, nawet małemu smykowi można powiedzieć: „Rozumiem, że jesteś zły, ale nie zgadzam się na to, żebyś bił brata”.
  • Rada na smutki i zły humor. W każdym domu są inne schematy okazywania emocji – w jednym można walnąć pluszakiem o ścianę, w innym to niedopuszczalne. Zastanówcie się, co jest dla was do zaakceptowania i powiedzcie o tym maluchowi. Nawet kilkumiesięczne dziecko po kilki próbach zrozumie, że nie wolno bić mamy w twarz, jeśli mama łagodnie, ale stanowczo zatrzyma rączki malca i powie „Nie wolno bić”. Już takiemu malcowi można pokazać, że na smutki najlepsze jest przytulanie i głaskanie po pleckach. Kiedy dziecko będzie starsze będzie mogło samo wymyślać swoje sposoby na radzenie sobie z emocjami, a na razie podsuńcie mu swoje pomysły na wstyd, złość, smutek, lęk.

Więcej artykułów na temat rozwoju dziecka znajdziesz na Enfamil.pl

powrót do listy artykułów