Rozwój społeczny

Nie mogę się doczekać, aż poznasz pierwszych przyjaciół

Zbuntowany maluszek

Jeszcze wczoraj pogodne, układne dziecko. A dziś? Krzyczy, tupie i wciąż się sprzeciwia. Co się dzieje z dwulatkiem?

„Nie” to jego ulubione słowo. Reaguje tak na większość propozycji, prośby i polecenia. Jeśli idziesz w prawo, możesz mieć pewność, że pójdzie w lewo. Chce czegoś, a gdy mu to dajesz, już tego nie chce, ciska o podłogę i… płacze. Wystarczy, że coś idzie nie po jego myśli, a zaczyna krzyczeć, tupać, zdarza mu się bić, pluć i gryźć. I to właśnie wtedy, gdy wszystko się już wam poukładało – poznaliście się z maluszkiem, dotarliście, rozumieliście się bez słów. Za wami kolki i ząbkowanie, nieprzespane noce i noszenie na rękach. Mogło być tak pięknie… Aż tu nagle – bunt dwulatka.

Pełna norma

Takie zachowanie dziecka jest całkowicie naturalne dla tego wieku (pojawia się pomiędzy 18 a 24 miesiącem życia). Zamiast zamartwiać się, że dziecko jest „niegrzeczne”, postaraj się dostrzec w tym, co się dzieje, kolejny etap rozwoju.

Dwulatek odkrywa, że jest całkowicie odrębną osobą od mamy i chce sam o sobie decydować. Dwulatki „chcą myśleć, działać i czuć na własną rękę, to część procesu rozwoju” podkreśla Jesper Juul, duński pedagog i terapeuta rodzinny. Dziecko, które do niedawna było „przyklejone” do mamy, noszone z miejsca na miejsce, przewożone w wózku w wybranym przez rodzica kierunku, ubierane przez dorosłych, nagle odkrywa, że wiele rzeczy może robić samo. Samo może zmienić kierunek na spacerze, samo może założyć sobie skarpetki, samo zjeść płatki. Zdanie „ja sama!” pojawia się w domach dwulatków równie często jak „nie!”. Takie zachowania dzieci oczywiście nie są na rękę rodzicom – mama szybciej zakłada rajstopki, tata podaje zupę tak, że nie trzeba sprzątać całej kuchni. I wcześniej nie trzeba było czekać na małego uparciucha, by wreszcie zdecydował się na powrót do domu, do tej pory szedł posłusznie za rękę, teraz biegnie w przeciwnym kierunku. Ale mimo, że to dla rodziców bywa niewygodne, trzeba uszanować rodzącą się niezależność malca. Dlaczego to takie ważne?

Ja sam!

Choć może wydawać się to nieprawdopodobne walka o samodzielnie założone skarpetki to jeden z objawów rozpoczynającej się separacji od rodziców, niezależności, odrębności dziecka. Jeżeli rodzice będą starali się tłamsić bunt w zarodku i „robić po swojemu” na siłę – spowodują albo nasilenie zachowań buntowniczych, albo wycofanie się dziecka z walki o niezależność. Obie drogi są dla dwulatka szkodliwe. Pozostaje jedynie nauczenie się życia z małym buntownikiem. Bo przecież nie chodzi o to, by ustępować mu na każdym kroku. Raczej o to, by pozwolić mu na samodzielność, podejmowanie własnych decyzji na miarę możliwości i wieku (np. chcesz skarpetki niebieskie czy zielone – przy większym wyborze malec się zgubi) oraz na tym, by uczyć dziecko jak radzić sobie z silnymi emocjami. Targa nim bowiem silny konflikt – chce być blisko mamy i taty, bo bardzo ich potrzebuje, ale czuje, że musi też walczyć o swoją niezależność. Dlatego trzeba mu pomóc.

  • 1. Tylko spokój. Rzuca się, krzyczy, tupie nogą. Ważne, by nie ulegać społecznemu naciskowi („niech pani uciszy to dziecko”), nie ulegać każdemu kaprysowi malca i nie dać się wyprowadzić z równowagi. Dwulatek potrzebuje większej swobody i wyraźnych granic w tym samym czasie. Trudne? Spokojne oddechy pomagają.
  • 2. Jasny przekaz. Gdy malec upiera się, że chce zostać na placu zabaw, warto wcześniej dać mu prosty komunikat: „jeszcze 5 minut i idziemy do domu”. Jeśli nadal wrzeszczy, mówimy: „Rozumiem, że chciałbyś zostać, ale musimy już iść”. W razie wierzgania, bierzemy dwulatka pod pachę i idziemy do domu. Negocjacje i wykłady w momencie, gdy dziecko jest w silnych emocjach jest jak polewanie ogniska benzyną – nie polecamy.
  • 3. Samodzielność gdzie się da. Jeśli chce niech sam je, myje się, zakłada skarpety. To trwa dłużej i więcej przy tym bałaganu, ale malec musi nauczyć się wszystkiego sam. Im więcej umie, tym większe ma poczucie własnej wartości.
  • 4. Uprzedzaj o planach. Nie zaskakuj dziecka – mów mu wcześniej, że zamiast prosto do domu musicie np. zajść jeszcze do apteki. Poczucie, że wie co się dzieje, zmniejszy napady złości.
  • 5. Przyjmować emocje. Ma prawo się złościć i smucić. Trzeba zaakceptować fakt, że tak właśnie się czuje. Ale jednocześnie trzeba uczyć malca jak ma okazywać emocje w akceptowany sposób. „Rozumiem, że jesteś zły, ale nie wolno gryźć. Możesz za to tupać!”. Jeśli takie hasło nie pomaga, należy odsunąć rozzłoszczonego dwulatka na odległość ramion, tak by nie mógł ugryźć lub uderzyć – rodzice mają dłuższe ręce, to wystarczy.
  • 6. Postaraj się być elastyczna – kiedy ty masz poczucie, że go nie rozumiesz, ono prawdopodobnie też nie wie, o co mu chodzi. Wykorzystaj poczucie humoru, odwracaj jego uwagę i oddychaj głęboko. Ten trudny, ale bardzo potrzebny etap minie prędzej niż myślisz.

Więcej artykułów na temat rozwoju dziecka znajdziesz na Enfamil.pl

powrót do listy artykułów