Rozwój komunikacyjny

Nie mogę się doczekać, aż powiesz to najważniejsze słowo.

Sposób karmienia, ssanie smoczka i kciuka – jaki maja wpływ na mowę dziecka?

Czy ssanie piersi ma wpływ na to, jak szybko dziecko opanuje sztukę mówienia? A co ze smoczkiem? Czy także ma znaczenie? I co ma do tego konsystencja pokarmów, o jakie rozszerzana jest dieta bobasa? Wyjaśniamy najczęstsze wątpliwości rodziców.

Światowa Organizacja Zdrowia zalecenia karmienie piersią noworodka przez co najmniej pierwsze sześć miesięcy jego życia. Taki sposób dostarczania pożywienia ma ogromne znaczenie nie tylko dla ogólnego prawidłowego rozwoju organizmu dziecka, ale także konkretnie dla rozwoju mowy i aparatu artykulacyjnego. Warto bowiem pamiętać, że te same mięśnie odpowiedzialne są i za jedzenie i za mówienie. Dlaczego w tym aspekcie butelka nigdy nie zastąpi piersi? Ruchy ssące i żujące są niezbędne, by pokarm został wydobyty z piersi i przesunięty ku przełykowi. Innymi słowy, gdy dziecko ssie, ruchy jego języka i żuchwy są takie same, jak przy wymowie. W przypadku karmienia sztucznego, czubek języka nie pracuje, większość zadań "przejmuje" żuchwa. Podczas ssania pracują także mięśnie policzków, a dziecko oddycha prawidłowo przez nos, co pozwala na rozwój zatok szczękowych i innych elementów twarzoczaszki. Przy karmieniu sztucznym, maleństwo często musi przerwać ssanie, by nabrać powietrza. Reasumując – niemowlę karmione sztucznie (o ile butelka nie ma smoczka imitującego sutek) narażone jest na bardziej wiotki i ułożony płasko język, także wargi są płaskie. Może się także zdarzyć, że w nieprawidłowo rozwiniętej szczęce brakuje miejsca na zęby, pojawiają się również wady zgryzu. Warte odnotowania są różnice dostrzegalne już u półrocznego bobasa, u którego można dostrzec pierwsze objawy seplenienia czy nieprawidłową pozycję spoczynkową języka. Dlatego tak ważne jest, aby karmione sztucznie dziecko miało prawidłowo ustawioną głowę względem butelki oraz zamknięte usteczka.

Dieta starszego niemowlęcia, którego menu obejmuje już pokarmy inne niż mleko, powinna być rozszerzana zgodnie z obowiązującym schematem żywienia. Ważna jest jednak nie tylko kolejność wprowadzania nowości, ale także ich konsystencja. Malec, który potrafi już gryźć, powinien mieć ku temu jak najwięcej okazji. Dlaczego? Ponieważ nauka gryzienie i żucia to jednocześnie ćwiczenie mięśni odpowiedzialnych za artykulację. Zbyt długie podawanie posiłków w formie papek – mówiąc kolokwialnie – rozleniwia aparat mowy.

A co ze smoczkiem lub kciukiem? Czy ich ssanie ma wpływ na rozwój mowy dziecka? Oczywiście! Po pierwsze dziecko, którego buzia jest stale czymś wypełniona, niechętnie komunikuje się z otoczeniem. Po drugie długotrwałe ssanie smoczka lub kciuka może utrwalić u bobasa tzw. niemowlęcy sposób połykania, w którym język ułożony jest na dnie jamy ustnej. W efekcie malec nie ma szans na osiągnięcie pełnej sprawności w przenoszeniu pokarmu, aby go rozdrobnić i połknąć. Rezultaty? Może wystąpić słabszy rozwój mięśni narządów artykulacyjnych. Zmniejsza się napięcie mięśni warg, co w późniejszym okresie utrudnia wymowę głosek "p", "b", "m", "w" i "f". Zauważalnie obniża się sprawność języka – szkrab ma poważne problemy z uniesieniem go i prawidłową wymową głosek "ś", "ź", "ć", "dź", "sz", "ż", "cz", "dż", "l", "r" oraz "s", "z", "c", "dz", "sz", "ż", "cz", "dż", a czasem także "t", "d", "n". Długotrwałe ssanie smoczka lub kciuka może prowadzić także do wad zgryzu (tyłozgryz, zgryz otwarty). Dlatego rozumiejąc rodziców, którzy sądzą, że smoczek to najlepszy uspokajacz ostrzegamy, że nie pozostaje on bez wpływu na rozwój mowy dziecka i warto poszukać innego sposobu na ukojenie maleństwa.

Więcej artykułów na temat rozwoju dziecka znajdziesz na Enfamil.pl

powrót do listy artykułów