Rozwój społeczny

Nie mogę się doczekać, aż poznasz pierwszych przyjaciół

Zjeść ciastko czy mieć ciastko?

Dziecko jeśli czegoś chce, chce tego natychmiast. Ale te z maluchów, które potrafią chwilę poczekać, wiele zyskują.

Odraczanie przyjemności. Brzmi dziwnie, ale tak naprawdę to dość prosta sprawa. Wystarczy poczekać, zrezygnować z natychmiastowego zaspokojenia potrzeby, pokusy, po to, by w przyszłości zyskać więcej. Dlaczego ta umiejętność jest taka ważna? Bo wpływa na całe życie człowieka.

Psycholog Walter Mischel pracujący na Uniwersytecie Stanfordzkim w latach 60 przeprowadził ciekawy eksperyment. Zaproponował dzieciom smakołyk – piankę (stąd nazwa test „marshmallow test”) i zaproponował im, że jeśli poczekają chwilę i nie zjedzą pianki leżącej przed nimi na talerzyku, to po powrocie psychologa dostaną dwie. Trudna sprawa. Maluch zostaje sam na sam z pyszną pianką, pan psycholog sobie poszedł i co tu zrobić. Pianka pachnie pięknie, ale można dostać dwie! Otóż aż 30 % dzieci potrafiło poczekać. Cierpliwe maluchy dostały oczywiście nagrodę, ale dostały też coś więcej. Amerykańscy naukowcy nie byliby sobą, gdyby nie zbadali co stało się z tymi wytrwałymi dziećmi. Okazało się, że lepiej niż rówieśnicy zdali amerykański odpowiednik matury, łatwiej było im utrzymać przyjaźń, lepiej radziły sobie ze stresem i nie miały problemów z koncentracją uwagi. No cudownie, tylko czy można wypracować cechę zwaną „odraczaniem przyjemności” u dziecka?

Poczekaj chwilę, kochanie!

Nie ma mowy o ćwiczeniu tej umiejętności z niemowlętami – ich potrzeby wymagają zaspokojenia natychmiast – od tego zależy poczucie bezpieczeństwa maluszków. Ale już ze starszym dzieckiem można ćwiczyć tę umiejętność. Jak? W czasie codziennych czynności. To świetnie, gdy malec potrafi poczekać chwilę zanim mama poda mu kubek z soczkiem czy zajmie się sobą na chwilkę, zanim tata skończy czytać artykuł. Naprawdę można to wypracować. Jest tylko jeden szczegół – dzieci są w stanie poczekać na przyjemność (zabawę z mamą, obiecany smakołyk, turlanie się z tatą po dywanie) chwilę dłużej tylko wtedy, jeśli są pewne, że osoba prosząca by poczekały chwilę, jest wiarygodna. Co w skrócie oznacza to, że jeśli obiecujemy dziecku, że jeśli poczekają trzy minuty zanim skończymy kawę, to wstaniemy do nich jak tylko wypijemy ostatni łyk. Malec musi wiedzieć, że rodzic dotrzyma obietnicy.

Nie ma nic złego w powiedzeniu dziecku: „poczekaj, za chwilę” – jeśli malec rzeczywiście dostanie za moment to, o co poprosił, z każdym takim doświadczeniem będzie przekonywał się, że czasem warto poczekać, by osiągnąć sukces (łatwiej wtedy wytrwa ucząc się do egzaminów na studiach, trenując przed zawodami, czy stosując dietę). Koniecznie jednak trzeba określić dziecku, ile ma czekać. „Zaraz”, „Za chwilę” nic maluszkowi nie mówi. Ale już „Jak tylko skończę jeść kanapkę”, „Jak wysuszę włosy”, „Pościelę łóżko i idę” to już konkret – dziecko wie jak długo musi poczekać i jest w stanie ten czas wytrzymać.

Ta umiejętność przynosi zyski dziecku w przyszłości, a rodzicom już teraz – nie ma nic piękniejszego jak świadomość, że możemy się porozumieć z maluchem, wypracować kompromis. Kiedy mama będzie kończyć poranną kawę, malec pobawi się samochodzikami, a potem mama wstanie i razem pójdą budować z klocków. Bez nerwów, krzyku, oboje zadowoleni, przekonani, że są zgranym zespołem. Warto ćwiczyć czekanie na przyjemność dla tej chwili.

Dowiedz się jak wspomagać rozwój komunikacyjny i społeczny malucha na Enfamil.pl

powrót do listy artykułów