Rozwój poznawczy

Nie mogę się doczekać, aż rozpoznasz wszystkich bliskich.

Skąd ten upór?

Jeszcze tydzień temu układne i grzeczne, a teraz co chwilę mówi „nie”. Dlaczego maluchy stają się tak uparte?

To przychodzi falami. Już wydaje ci się, że wreszcie się poznaliście i dogadaliście, wszystko idzie jak po maśle. Często zdarza ci się myśleć: „Jaki on jest grzeczny”. Aż tu nagle nastrój dziecka się zmienia i problemem staje się prawie wszystko! Zmiana pieluchy, wyjście z wanny, założenie czapki. Pisk, krzyk, bunt. Jesteś pewna, że jak zaproponujesz coś, to malec będzie chciał robić coś zupełnie innego. Co się z nim dzieje?

Trochę blisko, trochę daleko

Rodząc się dziecko jest całkowicie zależne od opieki rodziców, szczególnie ważna jest dla niego bliskość mamy. Przez pierwsze miesiące dziecko nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że jest odrębną od mamy osobą – przez pierwsze pół roku wydaje mu się, że ono i mama to jedność. Potem stopniowo niemowlę zyskuje świadomość, że mama jest inną osobą, może się od dziecka oddzielić, oddalić, a nawet odejść. Tym samym malec dowiaduje się, że on także jest odrębny. I im jest starszy – stara się tę odrębność jak najbardziej podkreślać i wypróbowywać. I wcale nie jest to dla niego łatwy proces. Z jednej strony chce posmakować wolności, stanowić o sobie, a z drugiej bardzo boi się oddalenia od mamy i tego, że za swój bunt zapłaci odrzuceniem. Dlatego tak ważne jest rozsądne postępowanie z małym buntownikiem.

Co robić?

Przede wszystkim zachować spokój, co czasem nie jest proste, gdy dziecko się wyrywa, wierzga i krzyczy, bo właśnie wpadło na pomysł przetestowania kałuży w nowych butkach. W takich sytuacjach naprawdę pomaga powolne, głębokie oddychanie i uświadomienie sobie, że mamy przed sobą ukochane dziecko, które testuje własne możliwości, a nie rozwydrzonego, „niegrzecznego” terrorystę. Spokojne oddechy pomogą zmęczonemu rodzicowi pozostanie w roli. Co to znaczy? Że rodzic zachowuje się jak rodzic – wie, co robi, chce dla malca jak najlepiej i doprowadza rzeczy do końca. Więc jego słowom można ufać. Dziecko przechodzące okres buntu (czy ma 2 lata, 4 czy 14) potrzebuje czuć, że najważniejsza dla niego osoba wie co robić i jest sprawcza. Dlatego zamiast krzyczeć lub rzucać zrezygnowane „a rób co chcesz”, powiedzmy spokojnym, acz stanowczym tonem: „Wiem, że chciałbyś pobiegać w kałuży, ale nie wolno zamoczyć tych butów. Chcesz, to wrócimy do domu, włożysz kalosze i pójdziemy na spacer po kałużach”. Czasem wystarczy: „Rozumiem, że bardzo tego chcesz, ale nie wolno”. Nie trzeba z dzieckiem wchodzić w dyskusję, robić mu wykładu na temat szkodliwości moczenia nóżek w listopadowym błocie, negocjować. Czasem rolą rodzica, choć nieco przykrą i niewdzięczną jest mówienie „nie”. Nawet jeśli kończy się to krzykami i płaczem.

Żeby jednak nie pacyfikować dziecka za każdym razem, gdy czegoś chce, domaga się swoich praw, chce coś zrobić po swojemu, zastanówmy się, czy rzeczywiście musimy czegoś zabraniać. Czy zakaz, który chcemy wprowadzić jest zgodny z naszymi wartościami, czy tylko z domu rodzinnego wynieśliśmy myśl „nie skacze się po łóżku”, „nie wolno malować palcami” itp. By dziecko czuło, że jest szanowane i traktowane poważnie, słuchajmy czego chce i odnośmy się do tego, zamiast od razu zabraniać. Starajmy się też tam, gdzie to możliwe, dać wybór (w granicach rozsądku), np.: pomidor czy ogórek do obiadu? Idziemy do parku czy wolisz iść na plac zabaw? Dzięki temu dziecko będzie miało poczucie, że należy do rodzinnego stada, także ma prawo głosu i jest słyszane przez najważniejszych dla niego dorosłych.

Więcej artykułów na temat rozwoju dziecka znajdziesz na Enfamil.pl

powrót do listy artykułów