Rozwój społeczny

Nie mogę się doczekać, aż poznasz pierwszych przyjaciół

Zabawa w bycie razem

Dziecko uczy się bycia z ludźmi na długo zanim trafi do przedszkola. Na początku ćwiczy z rodzicami. I to już od dnia narodzin.

Najpierw jest mama. Jej wzrok, spojrzenie, twarz i mimika. Według psychologów od tego, czy matka „bawi” się z niemowlęciem patrząc na nie i nieświadomie naśladując jego miny zależy prawidłowy rozwój emocjonalny dziecka. Dlaczego to takie ważne? Niemowlę widząc reakcje matki, jej skupiony na sobie wzrok, uświadamia sobie własne istnienie. Dlatego maluchy nie mogą wytrzymać sytuacji, gdy mama na nie nie zwraca uwagi. Dziecko jest wtedy przerażony „ratunku, ona mnie nie widzi - nie ma mnie!”. Ta naturalna i całkowicie niezamierzona zabawa mamy i dziecka to pierwszy trening społeczny malca. A potem jest tylko intensywniej.

Rób to co ja!

Gdy malec ma kilka miesięcy uwielbia powtarzać to, co robi mama. A ponieważ rodziców cieszy każdy przejaw reakcji dziecka, nieustannie bawią się w „brawo”, „pa pa” lub „a ku ku”. Ktoś patrząc z boku może utyskiwać na zdziecinnienie rodziców, ale zabawy w naśladowanie mają niebagatelne znaczenie dla malca. Ono uczy się, że może wywołać konkretną reakcję drugiej osoby. Ono zrobi „pa pa” i nie ma siły – tata odpowie. Ono zakryje buzię, a mama powie „a ku ku”. Właśnie dlatego kilkumiesięczne dzieci tak chętnie wyrzucają zabawki z łóżeczka lub wózka. Bawi je, że za każdym razem rodzic robi to samo – podnosi zabawkę, a przede wszystkim mają frajdę z tego, że to one są „sprawcą” tej gry. Mają wpływ na drugiego człowieka, potrafią wywołać jego reakcję. A to wielka umiejętność.

Tak jak mama, tak jak tata

Dzieci uczą się przez obserwowanie rodziców. Dlatego tak chętnie bawią się w to, co na co dzień widzą w domu. Już niektóre półtoraroczniaki i większość dwulatków potrafi odzwierciedlać np. opiekę nad dzieckiem. Wożą lalkę w wózku, przykrywają ją kocykiem, karmią na niby, przytulają i pocieszają, gdy jest smutna. I to niezależnie od płci. Dzieci naśladują po prostu to, co robią rodzice.

Dlatego warto dawać maluchom do zabawy przedmioty codziennego użytku i zachęcać je by towarzyszyły dorosłym np. w czasie sprzątania czy gotowania. Wystarczy łyżka i miska, by malec powtarzał gesty taty mieszającego sałatkę. Mała ściereczka wystarczy, by smyk zaczął ścierać kurz. W ten sposób maluchy uczą się kolejności wykonywania konkretnych czynności, ćwiczą sprawność manualną, poznają codzienne drobne prace.

A teraz będę lekarzem!

Zabawa z trzylatkiem to już prawdziwe pole do popisu dla wyobraźni. Taki maluch wie już sporo o świecie i potrafi tą wiedzę odpowiednio wykorzystać. Jeśli go zachęcimy urządzi salon fryzjerski lub gabinet lekarski dla zabawek. Dzieci chętnie wcielają się w role, a rodzice mogą wykorzystać takie zabawy do ćwiczenia prostych umiejętności społecznych. Np. misie muszą czekać w kolejce do lekarza, nie wolno się wpychać, trzeba cierpliwie czekać aż pan doktor zbada sąsiada z kolejki. Wchodząc do zabawowego sklepu trzeba powiedzieć „dzień dobry” i „do widzenia”, powiedzieć czego się potrzebuje i podziękować po skończeniu zakupów.

Trzylatek może już także wykorzystać w zabawie wyobraźnię – koc może zamienić się w namiot, dywan w piracki statek, a rozłożone na podłodze książki w kamienie po których trzeba przeskoczyć na drugi brzeg. W każdej z tych zabaw malec może uczyć się także współdziałania z drugą osobą – pomagania jej, negocjowania swoich praw, liczenia się ze zdaniem innych. Do tego muszą mieć jednak partnerów w zabawie – rodzice nie mogą obserwować swoich pociech z sofy lub zgadzać się na ich każdy pomysł. Ważne by malec mógł spróbować forsować swoje zdanie, by musiał liczyć się z drugą osobą. Takie umiejętności przydadzą mu się, gdy zacznie bawić się z dziećmi w przedszkolu.

Więcej artykułów na temat rozwoju dziecka znajdziesz na Enfamil.pl

powrót do listy artykułów