Czego uczą nas dzieci?

Uczymy nasze dzieci mnóstwa rzeczy. A czego one nas uczą?

Zapytałam zaprzyjaźnione mamy, czego nauczyły się od własnych dzieci. Jest tego zaskakująco dużo.
Oto fragment tej listy. Każda mama może stworzyć własną!

Dziecko nauczyło mnie…

… kichać po cichu
Agata: Mój pięciomiesięczny synek śpi w ciągu dnia tylko po pół godziny. Byłoby szkoda, gdyby spał jeszcze krócej!

…tego, że można się obyć niemal bez snu...
Ania: Okazało się, że mogę przez 22 miesiące wstawać po 9 razy w nocy i normalnie funkcjonować w ciągu dnia. Ciekawe, że tata mojego dziecka po jednej takiej nocy jest ledwo żywy...

…i szybko regenerować siły
Beata: Przekonałam się, że 20-minutowa drzemka może postawić człowieka na nogi.
Ewa: Dzięki dziecku wiem, że jeśli na 5 minut usiądę, świat się nie zawali.

…cierpliwości
Marta: Po trzech latach praktyki mogłabym zostać trenerem personalnym ds. cierpliwości.
Karolina: Ja też! Gdy moje dziecko bałagani przy jedzeniu albo guzdrze się przy sprzątaniu zabawek, mam ochotę je wyręczyć. Ale kiedy by się tego nauczyło, gdybym robiła wszystko za nie?

…robienia kilku rzeczy naraz
Edyta: Stałam się mistrzem świata w multitaskingu i nie pamiętam już, jak to jest, kiedy się robi tylko jedną rzecz w jednej chwili. Nawet podczas sprzątania bawię się z dzieckiem (śpiewam mu, wygłupiamy się), a podczas prasowania słucham wiadomości z podcastów.

…tego, że prawie wszystko się da zrobić jedną ręką
Dorota: Jedną ręką da się na przykład pościelić łóżko. Nie ma wyjścia, skoro drugą trzyma się śpiące niemowlę.

…zachwytu nad światem
Kasia: Dzięki synkowi dostrzegam małe cuda codzienności. I choć ciągle gdzieś się spieszę, już potrafię na chwilę się zatrzymać.

…czujności
Beata: Mój synek to żywe srebro. Nauczył mnie, że wystarczy sekunda (dosłownie!) mojej nieuwagi, by narobił sobie kłopotów. Mój mąż mówi, że wykształciłam dodatkowy zmysł i że mam oczy dookoła głowy.

…że nie warto przejmować się byle czym
Ilona: Odkąd mam dziecko, nie przejmuję się tym, że ktoś strzelił focha w pracy albo że sąsiadki plotkują na mój temat. Prawdziwy stres jest wtedy, gdy dziecko ma 40 stopni gorączki.

… że szykowanie się do wyjścia nie musi trwać godzinami
Kasia: Prysznic – 5 minut. Wybór garderoby – minuta. Makijaż – 3 minuty. Siusiu – 15 sekund. Tyle czasu dają mi moje dzieci.

…dbania o siebie i swoje potrzeby
Joanna: Dzieci wiedzą, jak mówić głośno o tym, czego się potrzebuje. Warto brać z nich przykład.

…że ludzie są naprawdę bardzo różni
Kasia: Dzięki swoim dzieciom lepiej rozumiem, że każdy człowiek jest inny, może inaczej reagować na te same sytuacje, czego innego potrzebować.

…lepszego rozumienia innych
Iwona: Gdy jeszcze nie byłam mamą, myślałam, że w histerię wpadają jedynie dzieci nieudolnych rodziców. Teraz już tak szybko nikogo nie oceniam.

…oszczędzania
Marta: Kiedyś zdarzało mi się wydawać całą pensję na przyjemności. Myślałam „A co mi tam, do następnej wypłaty mogę jeść makaron z dżemem”. Gdy się ma dziecko, nie da się tak funkcjonować, dlatego wydaję pieniądze rozsądniej i nawet udało mi się trochę zaoszczędzić.

…tego, że krzykiem niczego nie da się załatwić
Magdalena: Mój 5-latek wytłumaczył mi to tak: „Mamo, a wiesz, że jak krzyczysz, to nic do mnie nie dociera? Bolą mnie wtedy uszy i nic nie słyszę”.

…że maluchy kierują się swoją własną, arcyciekawą logiką
Monika: Jak sama nazwa wskazuje, pies pasterski pasie owce, a pies myśliwski zajmuje się… myśleniem :)

…i że zwykły domowy przedmiot może być ciekawszy niż drogie zabawki
Beata: Mój synek ma mnóstwo zabawek, ale i tak najwięcej frajdy sprawia mu to, co nie kosztuje ani grosza, na przykład kartonowe pudło, które może być i autem, i rakietą, i domkiem. Wystarczy uruchomić wyobraźnię.
Paulina: Zanim zostałam mamą, nie wiedziałam, że dając dziecku wiaderko i klamerkę, ma się spokój na 20 minut.

…cieszenia się drobiazgami
Ewa: Czym? Na przykład tym, że się znalazło piórko, że tata zrobił herbatę, że dostało się pocztówkę. Albo że ma się okazję rysować kredą po asfalcie.

…że nawet najdłuższa żmija mija
Ewa: Najpierw były koszmarne kolki, potem rehabilitacja i ząbkowanie, po nim bunt dwulatka. I wszystko minęło!

…że nie ma złej pogody
Agata: Moje dziecko ma w nosie, czy pada, czy nie. Uwielbia spacery, a kałuże wprawiają je w stan ekstazy. Jego radość jest zaraźliwa: ja też je polubiłam!

…elastyczności
Karolina: Zawsze lubiłam planować wszystko od A do Z i wściekałam się, gdy coś szło nie tak. A teraz? Wiem już, że choćbym stanęła na głowie i tak może się zdarzyć coś, co wywróci moje plany do góry nogami.

…opanowania
Iga: Gdy dziecko ma gorączkę albo – tak jak ostatnio mój syn – klinuje się między barierkami schodów na piętro, łatwo wpaść w panikę. Mówię sobie wtedy: „Hej, uspokój się, bo nie zdołasz mu pomóc!”. Mam więcej zimnej krwi, niż sądziłam.

…świetnej organizacji
Iwona: Czas nie przecieka mi już przez palce i nie tracę go na oglądanie kotków w internecie. W pracy daję z siebie wszystko, żeby nie zostawać po godzinach, a w domu staram się zrobić możliwie szybko i sprawnie to, co jest do zrobienia, bo chcę mieć czas na zabawę z córeczką i zwykłe bycie razem,

…tego, że świat jest fascynujący
Ania: Mój trzylatek wciąż pyta: Mamo, a dlaczego niebo jest niebieskie, woda w morzu jest słona, a tata ma brązowe oczy?

…i tego, że wielu rzeczy nie wiem
Justyna: Wiecie, co mam na myśli? Pierwszy z brzegu przykład: „Mamooo, a jak działa kosiarka?

…tego, że warto mieć pogodną twarz
Kinga: Usłyszałam od dziecka: „Mamo, uśmiechnij się. Przecież trzeba się uśmiechać!”. Iwona: Moja córeczka zapytała, czy jestem na nią zła. Nie byłam, po prostu się nie uśmiechałam. Nauczyła mnie, że twarz bez uśmiechu może niepokoić.

…i że wiele rzeczy ma dodatkowe, nieznane mi wcześniej funkcje
Paulina: Zanim zostałam mamą, nie wiedziałam, że zakładając rękawiczki na stopy, można wyglądać jak kura ;-)

…tego, czym jest miłość
Katarzyna: Moje dziecko nauczyło mnie, że można kogoś kochać mocniej niż samego siebie.